W sobotę 08 grudnia w cechowni Zakładów
Górniczych
„Lubin” odbyło się tradycyjne
barbórkowe spotkanie Górniczego Chóru
Męskiego. Jak co roku było ono okazją do wspaniałej zabawy w gronie
przyjaciół
i sympatyków chóru oraz naszych najbliższych.
Zostało kiedyś powiedziane, że nie samą
pracą żyje
człowiek, tak więc spotkanie barbórkowe jest dla
chórzystów czasem wspaniałej
zabawy i ucieczką od trosk dnia codziennego. Chórzyści z
żonami, Stare
Strzechy, gwarkowie oraz zaproszeni goście, przez sześć godzin przy
dużym kuflu
przedniego piwa, dali upust swojej fantazji. Tegoroczne spotkanie
barbórkowe
odbyło się w tematyce „Zakonów Rycerskich Bractwa
Szpitalnego”
czyli „Barbórkowe Spotkanie
Kawalerów Śpiewaczych”, ponieważ w minionym
roku chórowi było dane bywać w miejscach, gdzie prężnie
działały zakony,
których głównym celem było leczenie chorych i
pomaganie ubogim. Na północnych
rubieżach Europy istniał zakon krzyżacki oraz w Republice
Malty - zakon
kawalerów maltańskich.
Na początku spotkania, prezes
chóru Piotr Strzelecki
przywitał wszystkich obecnych, w szczególności
przedstawiciela Dyrekcji O/ZG
„Lubin”, dyrektora - Zygmunta Mackało, oraz
dyrektora w Biurze Zarządu KGHM
Polska Miedź S.A. - Andrzeja
Niechwieja.
Serdecznie przywitany został również
nasz szczególny gość spoza Lubina, wieloletni przyjaciel
chóru, wspaniały
człowiek, który zawsze pamięta o naszym zespole, mianowicie
Starosta Powiatu
Polkowickiego - Marek Tramś. Zaproszenie przyjęli liderzy
związków
zawodowych, którzy zawsze wspierają naszą
działalność w ramach swoich
możliwości - Bogdan Nuciński przewodniczący NSZZ
„Solidarność” przy O/ZG
„Lubin”, Bogdan Orłowski, szef
„Solidarności” naszego regionu oraz Andrzej
Cebula – v-ce przewodniczący ZZPPM O/ZG
„Lubin”.
Wśród
znamienitych gości
byli kapłani, którzy zawsze znajdą czas, aby dodawać nam
duchowej otuchy, dziekan
dekanatu Lubin Wschód, ksiądz prałat Wiesław Migdał
- proboszcz parafii p.w. św. Maksymiliana
Marii Kolbego
w Lubinie oraz ks. Marian Kopko - kanonik generalny kapituły
legnickiej,
kustosz sanktuarium
Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie. Aby
dzielić z nami
radość z górniczego święta,
kolejny raz gościła u nas delegacja zarządu gminy z Jaraczewa na czele
z
wójtem panem Dariuszem
Strugałą. Należy w tym miejscu wspomnieć, że chór jako
zespół w 2010 roku został odznaczony odznaką - Zasłużony dla
Gminy Jaraczewo a współpraca między nami układa się
znakomicie.
Na pamiątkę dzisiejszego spotkania otrzymaliśmy grawerton z rąk wujta
Gminy Jaraczewo.
Prezes chóru
Piotr Strzelecki wyraził słowa wdzięczności kierowane pod adresem
wszystkich, którzy wspierają
działalność naszego zespołu, w szczególności
dyrekcji ZG „Lubin” oraz
Zarządowi KGHM Polska Miedź S.A. Pragnę przypomnieć - powiedział prezes
chóru:
„Spotykamy
się tutaj w szczególnej rocznicy,
albowiem
w
rocznicę 55-lecia odkrycia złóż miedzi.
Gdyby
Jan
Wyżykowski tego nie uczynił i nie odkrył tej miedzi,
to
nie było
by nas tutaj dzisiaj”
Po oficjalnym przywitaniu naszych gości,
zespół wyszedł na
scenę, gdzie minutą ciszy uczciliśmy pamięć kolegów
górników, których nie ma
już wśród nas a modlitwę poprowadził ks. prałat Wiesław
Migdał. Chór wykonał
stosowny utwór „Epitafium” napisany przez
prezesa chóru Piotra Strzeleckiego z muzyką prof.
Józefa Świdra.
Zgodnie z tradycją
górniczą odbyła się ceremonia
„Skoku przez Skórę”. W postać Lisa
Majora wcielił się Andrzej Kukliński -
wiceprezes Górniczego Chóru Męskiego,
który wyśpiewując swoje
kwestie doprowadził młodych
„lisów” przed oblicze „Starej
Strzechy”, gdzie
doszło do złożenia uroczystej przysięgi i przyjęcia ich do braci
gwareckiej.
„Stara Strzecha”, czyli doświadczeni
górnicy w osobach dyrektora Andrzeja
Niechwieja oraz Ryszarda Wdowiaka w
asyście „Starszego Kopackiego” - Jana
Tokarza oraz „Skryby” - Jana
Staniewskiego dokonali uroczystego pasowania.
W dalszej części
spotkania prezes chóru
złożył najlepsze życzenia wszystkim Barbarom, imienniczkom patronki
górników,
oraz ks. prałatowi Wiesławowi w przededniu Jego imienin a
chór zaśpiewał
stosowny utwór. Ks. prałat podziękował za pamięć i m.in.
powiedział:
„
... Nie byłoby tego pięknie śpiewającego chóru, gdyby
nie
było wyrozumiałości i zgody waszych małżonek. W
tym
miejscu należy podziękować waszym paniom za zgodę,
poświęcenie, bo przecież na was spada większość obowiązków,
podczas gdy wasi mężowie na próbach i
dlatego,
gdy podziwiamy ten piękny chór, to
również
jest w tym wasza zasługa ...”
Następnie
odbył się
krótki koncert Górniczego Chóru
Męskiego.Po
oficjalnej części spotkania i przemówieniach gości,
Prześwietne
Prezydium w sprawach piwnych i nie tylko, zawsze nieomylne, zezwoliło
na
uciechy i zabawę. Spotkanie barbórkowe potoczyło się według
zaplanowanego
scenariusza czyli władzę całkowicie opanowały zakony
kawalerów mieczowych.
Rywalizacja między zakonem krzyżackim a zakonem kawalerów
maltańskich była
bardzo zacięta a nad prawidłowym przebiegiem toczonych potyczek i bitew
oraz
kodeksem rycerskim rozmaitych konkursów, czuwali „Kawalerowie
Zakonu Śpiewaczego”
do którego należało Prześwietne
Prezydium.
Obecni zostali podzieleni na dwie
części, niekoniecznie równe i przyodziani w odpowiednie
stroje, czyli koszulki
z herbem przynależności do swojego zakonu oraz herbem zakonu
dominującego, a
wszystko to miało miejsce podczas rycerskiej wieczerzy, czyli golonki z
kapustą. Jeden z waszmościów herbu Niechwiej wraz ze swoją
niewiastą próbował
się wymigać od tego, aby wybrać słuszny zakon i założyć stosowne
przyodzienie.
Zapytany o powód przez jednego z liderów „Zakonu
Kawalerów Śpiewaczych”
(Piotra Strzeleckiego), nie odpowiedział w całej swojej jasności, ale
jak
tylko z ust kasztelanów i tłumu pospolitego usłyszał:
„W dyby go w dyby!!!” to
czym prędzej w trwodze posłusznie to uczynił.
Następnie dominujący
nad wszystkimi zakonami, dzierżący władzę absolutną, Wielki
Mistrz „Zakonu
Kawalerów Śpiewaczych” (prezes chóru Piotr
Strzelecki), dokonał powołania Wielkich Mistrzów obydwu
zakonów - krzyżackiego
oraz maltańskiego, którzy przyodziani w zbroje i kolczugi
mieli pieczę nad
swoim zakonem.
„
...Wielkim Mistrzem Zakonu Kawalerów Maltańskich został
wielki rycerz, którego
sława sięga tak daleko -
powiedział Piotr - że
opisać jej się nie podejmuję, albowiem wyliczenie nawet w
skrócie Jego
szlachetnych czynów do ŚwiątNarodzenia
Pańskiego trwać by musiało Rycerzem
tym jest znany wszystkim Czcigodny Zygmunt z
rodu Mackałów”
(dyrektor
Zygmunt Mackało)
„
...Drugim Wielkim Mistrzem jest srogi rycerz o gołębim sercu, który
zarówno ogromnym mieczem jak i małym patyczkiem po
mistrzowsku włada. Ten patyczek współcześni zwą batutą. Każde
jego spojrzenie nieuchronnie powoduje, że
przeróżne rzezimieszki a nawet zbóje okrutne, uszy
po sobie kładą, posłuszne mu się stają i
wszelkie polecenia bez szemrania wykonują. Ten
rycerz to przesławny Zdzisław z Francuzów, który
to ród wraz z Napoleonem Moskala gromił ...”
(dyrygent
Zdzisław Francuz)
Wszystko to, oraz rzeczy
dziwniejsze nie opisane, działy się przy śpiewie i dźwiękach muzyki
rycerskiej nad czym czuwał zaprawiony w niejednych bojach, rycerz
dominującego
zakonu śpiewaczego - Krzysztof ze znanego rodu Kujawskich (asystent
dyrygenta) oraz przy
pieśniach z tego okresu wykonywanych przez zespół, jak
chociażby utwór „Duma
Rycerska”.
Atmosferę
podgrzewali również szlachcice i szlachcianki na owym
zgromadzeniu krzycząc „Wiwat
!!!”
i wyśpiewując co skoczniejsze kawałki a przytupując przy tym na
stojąco. Nastrój
i atmosferę naszego
spotkania oraz rodzaj wykonywanych pieśni przez chór
z pewnością oddaje
pierwsza zwrotka „Dumy Rycerskiej”.
„
Powiedz wdzięczna kobzo moja umie-li
co duma twoja, cóż
może być piękniejszego nad
człowieka rycerskiego ...”
Barbórkowe
spotkanie
Górniczego Chóru Męskiego
jest tradycyjną kontynuacją zwyczajów i obrzędów
jakie kultywujemy od początku powstania
naszego zespołu a także okazją do
wspaniałej zabawy w gronie przyjaciół. Nasze małżonki mogły
się ponownie ze
sobą spotkać, powspominać miniony rok i wysłuchać innego repertuaru,
czyli
pieśni śpiewanych okazjonalnie jak chociażby na dzisiejsze spotkanie
barbórkowe.
Fuksy (młodzi polewający piwo) uwijali się jak w ukropie aby nikogo nie
pominąć
bo i kara sroga za to przewinienie by była a dobry humor nikogo z
obecnych nie opuszczał.